Decyzja organizatorów Wimbledonu o przyznaniu dzikiej karty Mai Chwalińskiej wywołała ogromną radość wśród polskich kibiców. Dla samej zawodniczki oznacza to coś znacznie więcej niż tylko sportowy zaszczyt. Otrzymana przepustka do londyńskiego turnieju głównego to przede wszystkim potrzebny zastrzyk gotówki, który diametralnie zmieni sytuację finansową tenisistki. Gigantyczne stawki gwarantowane za sam udział w pierwszej rundzie pokazują, jak wielkie pieniądze kryją się obecnie za elitarnym sportem.