Prezydent Puław idzie do więzienia. Poszło o dzieci grające na boisku. "Bezduszne, kalekie prawo"

Prezydent Puław Paweł Maj zaprasza wszystkich zainteresowanych pod bramę Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim już w poniedziałek. Włodarz miasta zgłosi się tam do odbycia kary pozbawienia wolności. Choć cała sprawa ma wymiar happeningu zwracającego uwagę na niemały skandal, to kara będzie jak najbardziej prawdziwa. Wszystko to w sprzeciwie wobec prawa, które zostało wykorzystane przeciw dzieciom.
To nie jest kraj dla młodych ludzi – w Polsce pokutuje postawa NIMBY
Gdy psychiatrzy grzmią o kryzysie zdrowia psychicznego wśród najmłodszych, a uzależnienie od elektroniki sprawia, że młodzi mniej chętnie niż w przeszłości podejmują aktywność fizyczną, w wielu punktach Polski wciąż pokutuje tzw. syndrom NIMBY – not in my background, czyli: nie w moim ogródku.
NIMBY to postawa, w której jednostki dostrzegają potrzebę podjęcia jakichś działań w celu rozwiązania problemu danej społeczności, jednak zawsze ma się to odbywać w bliżej nieokreślonym "gdzie indziej", a konkretniej – nie w ich sąsiedztwie. Wstrząsający przykład płynie z Puław.


Skandal w Puławach. Przez hałas na szkolnym boisku prezydent trafi do więzienia
Książkowym przykładem inicjatywy, której dotyka syndrom "nie w moim ogródku" jest budowa elektrowni atomowej, więzienia czy też różnorakich ośrodków pomocy społecznej. Okazuje się jednak, że w Polsce może chodzić o zwyczajne boisko. Wszyscy zgadzają się, że młodzi powinni mieć zapewnioną infrastrukturę do zabawy i sportu, ale – no właśnie – "nie w moim ogródku".
Jednym z miejsc, gdzie wokół sprawy wybuchł skandal, są Puławy. Tam sprzeciw zdecydowanej mniejszości sprawił, że dzieci zostały częściowo pozbawione możliwości uprawiania sportu na szkolnym boisku. Prezydent miasta zostanie natomiast pozbawiony… wolności.
Prezydent Puław: "dzieci powinny mieć prawo do sportu i wypoczynku bez przeszkód"
Jak czytamy w serwisie Urzędu Miejskiego w Puławach, przy tamtejszej Szkole Podstawowej nr 4 działa boisko. W 2018 r. na wniosek części mieszkańców, którym przeszkadzał hałas, sąd zakazał korzystania z niego przez osoby, które nie są uczniami rzeczonej szkoły, co drastycznie ograniczyło dostęp do infrastruktury. Zakazano także stosowania oświetlenia, co dodatkowo skróciło czas, kiedy można uprawniać sport.
Miasto nie dało za wygraną. Po zleceniu zewnętrznemu wykonawcy pomiarów podjęto decyzję o wybudowaniu ekranów, które miały izolować okoliczne domy od boiskowych hałasów. Mimo sądowego zakazu, po instalacji ekranów dźwiękochłonnych, boisko było eksploatowane, co skończyło się skierowaniem przez jednego z mieszkańców wniosku o nałożenie na miasto grzywny.

Miasto wyszło z założenia, że po montażu ekranów parametry i zanieczyszczenie hałasem diametralnie się zmieniły i siłą rzeczy sądowy zakaz przestał obowiązywać. Sąd nie przychylił się do tej argumentacji i na wniosek mieszkańca nałożył na Puławy grzywnę w wys. 5 tys. zł, przy czym we wniosku żądano kwoty trzykrotnie wyższej. Zawirowań w całej sprawie jest więcej, trwa postępowanie o pozbawienie wykonalności wyroku, jednak najważniejsze jest to, że prezydent Puław nie zamierza płacić kary.
Aby zwrócić uwagę na absurd sytuacji i krzywdzące wobec dzieci wykorzystanie przepisów prezydent Paweł Maj zwrócił się do sądu o zamianę kary – zamiast grzywny chce jako reprezentant miasta odbyć karę pozbawienia wolności. W tym celu już w najbliższy poniedziałek ma zgłosić się do więzienia w Opolu Lubelskim, w którego murach spędzi 5 kolejnych dni. Prezydent komentuje:
Bezduszne, kalekie prawo, które uderza wprost w dzieci. Przez lata ciągną się wyroki, które są absurdem. Zapłacenie przez miasto grzywny za to, że dzieci mogą ćwiczyć na przyszkolnym boisku, byłoby usankcjonowaniem niesprawiedliwości. Dlatego wybrałem więzienie. To nie są tylko słowa – to czyny.
Paweł Maj zwraca uwagę, że sytuacja w Puławach wcale nie musi być odosobnionym przypadkiem i ma w tym rację. W lipcu 2024 r. sąd zdecydował o likwidacji boiska w Poznaniu przy ul. Kaczmarskiego. Podstawą były pomiary akustyczne, choć – jak twierdzą mieszkańcy, którzy opowiadali się za zachowaniem boiska – sprawa mogłaby się potoczyć inaczej, gdyby nie bierność włodarzy miasta. Prezydentowi Puław nie można jej zarzucić:
To problem całej Polski! W kraju mamy 2700 Orlików. Jeśli nic się nie zmieni, każda miejscowość może stanąć przed podobnym problemem. Nie możemy budować boisk w lasach czy na odludziu, bo komuś przeszkadzają dzieci! One nie mogą czekać latami, aż sądy pozwolą im normalnie grać i korzystać z obiektów, które przecież powstały dla nich.
Chcących wyrazić wsparcie prezydent Puław zaprasza pod bramę ZK w Opolu Lubelskim 7 kwietnia o godzinie 10:00.





































