Niektórym emerytom należy 64 075 zł wyrównania. ZUS wszystko wyliczył
Najnowszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 4 czerwca 2024 r. stwarza nowy problem resortowi finansów. Chodzi o emerytów, którzy, korzystając z obowiązującego przed laty prawa, przeszli na wcześniejszą emeryturę, nadal świadcząc pracę. Ich składka została zmniejszona, o czym, według TK, nie mieli prawa wiedzieć. Decyzja Trybunału Julii Przyłębskiej z Krystyną Pawłowicz u sterów, może kosztować rząd Donalda Tuska miliardy. Emeryci moga liczyć na duże pieniądze. ZUS wszystko wyliczył.
Nowy wyrok TK. "Wcześniejsi emeryci" stali się problemem. Chodzi o miliardy
Trybunał Konstytucyjny , wciąż pozostający w zarządzie Julii Przyłębskiej na czele z sędzią Krystyną Pawłowicz, 4 czerwca br. wydał wyrok (sygn. SK 140/20) ws. tzw. “ wcześniejszych emerytur ”. Z wyroku wynika, że państwo nadwyrężyło zaufania obywateli, którzy, korzystając z obowiązującego wówczas prawa, zdecydowali się na przejście na wcześniejszą emeryturę, nadal świadcząc pracę . Zrobili to mając nadzieję, że w ten sposób podniosą sobie kapitał początkowy na koncie ZUS, a zatem przechodząc już na właściwą emeryturę powszechną (osiągając docelowy wiek emerytalny), zwiększą właściwe świadczenie. Tak się nie stało. Weszły nowe przepisy, emeryci stracili. Ale po kolei.
Zobacz też: Emerytura nie wystarczy. Policzono, ile Polacy powinni odłożyć na "spokojną" starość
Nowy wyrok TK. Wcześniejsi emeryci mogą świętować
W skali mikro, pojedynczego emeryta, sytuacja wygląda następująco. Kobieta (na potrzeby przykładu: p. Krystyna) urodzona w 1952 r. przed 2012 r. (np. w 2007) zdecydowała się przejść na wcześniejszą emeryturę . Miała wówczas 55 lat i 30 lat stażu pracy (przykład zakłada, że rozpoczęła opłacać składki od 25 roku życia). Otrzymywała wcześniejszą emeryturę i wciąż pracowała - powiększając tym samym kapitał w ZUS, przez odprowadzanie regularnych składek emerytalnych. W ten sposób, już po osiągnięciu 60. roku życia (uprawniającego do właściwej emerytury powszechnej) liczyła na wyższe świadczenie emerytalne. W tym czasie 1 stycznia 2013 r., czyli na granicy nabywania prawa do emerytury powszechnej (na granicy ukończenia 60. roku życia przez p. Krystynę) prawo się zmieniło.
Zobacz też: Szymon Ciupa: "Tę bombę trzeba rozbroić". Kadencja powinna się zacząć od kontrowersji
Nowe regulacje zakładały, że emerytura powszechna będzie pomniejszona o wypłacone dotąd kwoty w ramach emerytury wcześniejszej . Kiedy p. Krystyna decydowała się na jej pobieranie, prawo nie przewidywało takiego pomniejszenia . Ostatecznie więc, kiedy p. Krystyna przeszła już na właściwą emeryturę, osiągając 60. rok życia, jej świadczenie było mniejsze. W efekcie: emeryci w sytuacji podobnej do modelowego przykładu Krystyny, zostali ze świadczeniem w wysokości emerytury wcześniejszej, bo to było dla nich korzystniejsze, niż pomniejszona emerytura właściwa . Oznacza to, że zwyczajnie dostawali od ZUS mniejsze pieniądze.
Właśnie do takiej sytuacji, która dotyczy bardzo ścisłej grupy osób; kobiet urodzonych w latach 1949-1959 (z wyłączeniem rocznika 1953) i mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 i dodatkowo w 1954 r. odniósł się we wtorek 4 czerwca Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. Orzeczenie podnosi, że przepis, pozwalający na pomniejszenie emerytury osobom w sytuacji p. Krystyny jest niezgodny z konstytucją .
ZUS wyliczył kwotę wyrównania, średnio ponad 64 tysiące złotych
W myśl regulacji TK dotyczy to wszystkich, którzy zdecydowali się na pobieranie wcześniejszej emerytury przed nowelizacją prawa, czyli przed 1 stycznia 2013, a precyzyjniej - przed 6 czerwca 2012 r. , bo wtedy ogłoszono nową regulację. Teraz, w ocenie TK, rząd powinien wprowadzić regulacje pozwalające ujednolicić zasady zwrotu świadczeń. Do tego momentu “pokrzywdzeni” emeryci mogą występować z wnioskami o wznowienie postępowania w ich sprawie. Oznacza to, że nowy rząd Donalda Tuska będzie musiał się liczyć z miliardowymi wydatkami. Oszacował je ZUS.
ZOBACZ: Wniosek o bon energetyczny bez wychodzenia z domu. Można dostać nawet 1200 zł
Według wyliczeń ZUS, które przytacza Polska Agencja Prasowa, wyrok dotyczy ok. 150-200 tys. emerytów. Mechanizm wprowadzenia dla tych osób ponownego obliczenia świadczeń i ich wypłacenia już bez pomniejszenia podstawy emerytury to wzrost wydatków dla budżetu państwa o ok. 2,3 mld zł w przypadku wprowadzenia nowych zasad od 1 stycznia 2024 r. do 2,6 mld zł w roku 2033. Takie analizy zostały udostępnione jeszcze poprzedniemu resortowi Marleny Maląg, dlatego nie uwzględniają np. najnowszego poziomu inflacji, a w konsekwencji waloryzacji.
Ale i to nie koniec, bo ZUS wyliczył też wyrównania za cały ten okres, w którym emeryci pobierali niższe świadczenie. Tu mowa o ponad 9,5 mld zł (stan na styczeń 2024 r.). Przeciętna miesięczna podwyżka świadczenia miałaby wynieść 1191 zł, a przeciętna kwota wyrównania 64 075 zł.
Co dalej z emerytami?
Do wyroku lakonicznie odniosła się w środę 5 czerwca ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy. Oceniła, że wszystkie decyzje i informacje są i będą przedmiotem analiz ministerstwa". O potencjalnych decyzjach resort ma informować na bieżąco. Podobne wyroki TK zapadały już w sprawie emerytów przechodzących na swoje świadczenie w czerwcu 2023 r. Dlatego, że czerwiec jest miesiącem waloryzacji kont emerytalnych - kwoty zgromadzone tam przez nas ulegają zwiększeniu m.in. o czynniki inflacyjne. Warto dodać, że sprawa wyrokowana 4 czerwca, jak i poprzednie wyroki, nie są wolne od kontekstów politycznych. Wyrok z 4 czerwca wydawał skład sędziowski: Krystyna Pawłowicz, Justyn Piskorski, Wojciech Sych, Michał Warciński, Andrzej Zielonacki. Piskorski jest uznawany za “sędziego-dublera”, nieuznawanego przez resort sprawiedliwości pod przewodnictwem Adama Bodnara.