Niepokojące słowa o trzynastej i czternastej emeryturze. "Nie powinny mieć miejsca"
Członkowie możliwej koalicji rządzącej coraz częściej zabierają głos w sprawie świadczeń przekazywanych Polakom przez ZUS. Teraz na “tapecie” znalazły się dodatki dla emerytów - jeden z posłów Polski 2050 nazwał je “jakimiś prowizorkami”.
Zmiany w Sejmie
Od miesiąca znany jest nowy rozkład sił politycznych w Polsce. Wiele wskazuje na to, że dotychczas rządzące Prawo i Sprawiedliwość utraci władzę, a nowy rząd sformuje koalicja złożona z Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy.
Ugrupowania te coraz częściej zabierają głos w sprawie obowiązujących programów socjalnych wprowadzonych przez PiS w poprzednich latach. Stanowiska partii są dość zbieżne - z wyjątkiem dodatków dla emerytów.
To koniec rekordowych waloryzacji emerytur. Polacy będą musieli przełknąć gorzką pigułkęWażne słowa o trzynastej i czternastej emeryturze
Jak podaje serwis money.pl, w sprawie dodatków dla emerytów wypowiedział się poseł Polski 2050, Michał Kobosko. Z jego wypowiedzi cytowanej przez portal wynika, że 13. i 14. emerytura to są “jakieś prowizorki”, które nie powinny w ogóle mieć miejsca.
Wypowiedź jest zgodna z tym, co wyrażają inni przedstawiciele ugrupowania. Jak powiedziała miesiąc temu posłanka Paulina Hennig-Kloska, 13. i 14. emerytury powinny być zamienione na rozwiązania systemowe.
"Trzynastka i czternastka to jakieś prowizorki"
O dodatkach dla emerytów mówił również Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny z HRK. Według jego słów, pieniądze z 13. i 14. emerytury mogłyby zostać przeznaczone na dodatkową waloryzację świadczeń wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Proponowana przez Sobolewskiego dodatkowa waloryzacja pojawiła się w propozycjach KO i Lewicy. Biorąc jednak pod uwagę przewidywany poziom inflacji w przyszłym roku, który według danych money.pl ma wynieść poniżej 5 proc., prawdopodobieństwo drugiej waloryzacji jest bardzo niskie.