Wyszukaj w serwisie
biznes finanse technologie praca handel Eko Energetyka polska i świat
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Zaczynali przed wojną. Kultowa polska firma rodzinna kończy działalność po 88 latach
Sebastian Mikiel
Sebastian Mikiel 05.04.2025 20:21

Zaczynali przed wojną. Kultowa polska firma rodzinna kończy działalność po 88 latach

cukiernia, zamknięcie działalności
Fot. pixabay/pexels

Działały przez dziesięciolecia, miały swoich wiernych klientów i status lokalnych legend. Przetrwały zmiany ustrojowe, wzloty i kryzysy, były częścią codziennych rytuałów wielu pokoleń. Dziś jednak znikają – często bez rozgłosu, a czasem ku zaskoczeniu całej okolicy. Coraz więcej takich miejsc znika z mapy polskich miast. Jedno właśnie znika z centralnej Polski.

Coraz więcej zamknięć z tradycją w tle

Jeszcze kilka lat temu mówiło się o nich z dumą. „To tu chodzili moi dziadkowie, tu kupowałam bułki jako dziecko, a teraz przyprowadzam tu swoje wnuki” — to zdania, które można było usłyszeć pod adresem rodzinnych piekarni, cukierni czy barów mlecznych. Miejsc, które łączyły pokolenia i których stała obecność dawała poczucie ciągłości w coraz szybciej zmieniającym się świecie.

Dziś coraz częściej zamieniają się one w puste lokale, które – choć jeszcze przez chwilę trzymają się na Google Maps – w rzeczywistości znikają z mapy miasta i pamięci mieszkańców. Zamknięcia te nie są już wyjątkami. W całej Polsce właściciele firm z tradycjami decydują się zakończyć działalność, często pod naporem nie tyle braku klientów, co zbyt dużych kosztów.

Według danych ZUS i GUS tylko w ubiegłym roku działalność zakończyło kilkanaście tysięcy mikroprzedsiębiorstw. Wśród nich były dziesiątki rodzinnych firm z ponad 30- czy nawet 50-letnią historią. Niektóre z nich zrezygnowały z dnia na dzień, inne ogłaszały zamknięcie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, by dać klientom czas na pożegnanie.

Ale statystyki nie pokazują tego, co najważniejsze — emocji, historii i osobistych dramatów, które kryją się za tymi decyzjami. Bo dla wielu właścicieli była to nie tylko praca, ale życiowy projekt. I choć czasem mieli dość, często nie zamykali firmy z “braku serca” — lecz z braku sił.

restauracja.jpg
fot. Domena publiczna
200 tysięcy dopłaty dla rolników. Nabór wniosków rusza niebawem, trzeba to wiedzieć Rolnicy mają czas do 16 kwietnia. Można dostać nawet 3 tys. zł za hektar

Nie tylko wzruszenie i sentyment. Za zamknięciem kryje się brutalna ekonomia i bezradność

Choć oficjalne pożegnania często toną w uprzejmościach i wdzięczności wobec klientów, rzeczywistość za kulisami jest dużo mniej romantyczna. Właściciele wieloletnich, rodzinnych działalności coraz częściej wskazują na szereg trudności, z którymi nie są w stanie sobie poradzić. Jednym z powtarzających się motywów jest rosnący koszt utrzymania lokali, który w niektórych regionach Polski osiąga poziom, z którym nawet duże sieci handlowe mają problem.

W Zakopanem właściciele baru "U Słonia", znanego z domowych dań i przystępnych cen, przyznali, że od dłuższego czasu poszukiwali większego lokalu, by móc pomieścić wszystkich gości. Jednak – jak powiedzieli w rozmowie z Tygodnikiem Podhalańskim – "w Zakopanem znalezienie odpowiedniego miejsca okazało się niemożliwe, głównie ze względu na bardzo wysokie czynsze". W tym przypadku Słoń 2.0 został reanimowany w Nowym Targu.

Z kolei w Krakowie, piekarnia Pochopień — działająca przez dekady — musiała zamknąć działalność z powodu nie tylko kosztów energii czy gazu, ale także braku wykwalifikowanych pracowników i problemów zdrowotnych właściciela. „To była trudna decyzja, ale nie mieliśmy już wyjścia” – tłumaczył Jacek Pochopień w rozmowie z WP Finanse.

Ostatnie wypieki po 88 latach. Cukiernia Buchman & Spółka w Konstancinie zamyka się na zawsze

Jednym z najbardziej symbolicznych zamknięć ostatnich miesięcy okazała się decyzja właścicieli Cukierni Buchman & Spółka w Konstancinie-Jeziornie. To miejsce działało nieprzerwanie od 1937 roku — założone przez Tadeusza Buchmana, przez lata było uznawane za integralny element lokalnej tożsamości. Położona nieopodal tężni solankowej cukiernia była znana nie tylko mieszkańcom, ale również kuracjuszom i turystom odwiedzającym uzdrowisko.

Właściciele poinformowali klientów o decyzji na Facebooku:

Jak już niektórzy z Was wiedzą, z końcem maja tego roku, po 88 latach kończymy naszą działalność. Chcemy Was zapewnić, że nie była to dla nas łatwa decyzja i złożyło się na nią wiele czynników – podkreślili w emocjonalnym wpisie.

restauracja 1.png
fot. Domena publiczna

Dodali również:

Cukiernia jest w posiadaniu rodziny od samego początku i również w rodzinnym gronie postanowiliśmy, że nasz czas dobiega końca. Choć zdajemy sobie sprawę, że dla większości ta decyzja jest szokiem, jest ona przemyślana i bardzo liczymy na Waszą wyrozumiałość”.

Komentarz do sprawy zabrał także varsavianista Jerzy S. Majewski w rozmowie z Gazetą Wyborczą:

To miejsce to nie tylko lokalna atrakcja, to część historii uzdrowiska. Jeśli rzeczywiście zostanie zamknięte, będzie to wielka strata.

Cukiernia nie podała konkretnych przyczyn zakończenia działalności, jednak zestawiając jej los z podobnymi przypadkami — wysokie koszty prowadzenia działalności, trudności kadrowe, brak następstwa pokoleniowego — można przypuszczać, że także i tu brutalna rzeczywistość ekonomiczna wygrała z sentymentem.