Wyszukaj w serwisie
polska i świat praca handel finanse Energetyka Eko technologie
BiznesINFO.pl > Finanse > Ministerstwo zapowiada rewolucję. Wielu pracowników skorzysta
Zuzanna Kłosek
Zuzanna Kłosek 18.02.2024 15:47

Ministerstwo zapowiada rewolucję. Wielu pracowników skorzysta

pieniądze
ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Są nowe wieści w sprawie zmian w umowach-zlecenie. Ministra rodziny, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk planuje jednak zmiany również w zakresie L4 i urlopu macierzyńskiego, czy płacy minimalnej. Będą one miały wpływ na wypłaty — nie wszyscy się ucieszą.

Rodzice czują się okradzeni z urlopu

Obecny system urlopów macierzyńskich i rodzicielskich dość specyficznie traktuje rodziców  wcześniaków. Ten zaczyna się z dniem narodzin, nawet jeśli matka musi spędzić nawet cztery miesiące w szpitalu.

Nowe przepisy miałyby tę niesprawiedliwość naprostować. Jak wyjaśniła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, po zmianach urlop miałby być wydłużany według zasady ”tydzień za tydzień". W sytuacji znacznego przedłużenia urlopu — do 15 tygodni, tak jak chce tego Koalicja dla Wcześniaka — koszty musiałoby ponieść państwo.
 

Ulga na dzieci w 2024 roku. Tak dostaniesz większy zwrot z PIT

Większa pensja na L4 i nie tylko

Państwo poniosłoby również koszty lepiej płatnego chorobowego. Planowana reforma podniosłaby wynagrodzenie z 80% do 100%, a już od pierwszego dnia pieniądze wypłacałby ZUS.

Wysokość wypłaty zmieni się jednak nie tylko na L4. Resort musi już wkrótce wdrożyć dyrektywę w sprawie europejskiej płacy minimalnej. Według niej najniższa krajowa byłaby bezpośrednio związana z przeciętnym wynagrodzeniem. W efekcie musiałaby wzrosnąć do ponad 5 tysięcy złotych, by osiągnąć wymagany próg 50% średniej krajowej.
 

Co dalej z umowami-zlecenie?


Jak pisaliśmy ostatnio w BiznesInfo, ministra zamierza wprowadzić ważne zmiany w zakresie tzw. śmieciówek. Po reformie również okres przepracowany na tej formie zatrudnienia, wliczałby się do stażu pracy. Miałoby to wpływ m.in. na płatny urlop czy wysokość emerytury.

To jednak nie jedyna nowość. Umowa-zlecenie miałaby bowiem zostać… ozusowana. To z pewnością mniej spodoba się zarówno zleceniobiorcom, jak i zleceniodawcom. Podatkiem ZUS byłaby objęta zarówno pierwsza, jak i ewentualna druga umowa, którą podpisałby pracownik. W efekcie pensja ”na rękę” będzie niższa, a pracodawca będzie musiał opłacić wyższe składki.

To ma dwa cele: z jednej strony przeciwdziałanie śmieciówkom, z drugiej zapewnienie wszystkim pracującym bezpieczeństwa emerytalnego, tłumaczyła ministra rodziny w "Gazecie Wyborczej".

źródło: fakt.pl