O te oszczędności po zmarłym musisz upomnieć się sam. Polacy często o nich nie wiedzą

Dziedziczenie spadku po zmarłym nierzadko wywołuje w rodzinie wiele konfliktów. Oprócz podstawowego majątku czy nieruchomości, po zmarłym często zostają jeszcze gromadzone oszczędności, o których nie każdy zdaje się pamiętać. Okazuje się, że po śmierci bliskiej nam osoby, wcale one nie przepadają, jednak w jaki sposób można je otrzymać? Już wyjaśniamy.
Spadek po zmarłej osobie z rodziny
Żegnanie bliskiej osoby i wyprawianie pogrzebu zawsze jest nieprzyjemnym doświadczeniem, które zostaje w naszej pamięci na bardzo długie lata. I choć wielu następnie chce popaść w zadumę i w spokojny sposób przeżyć żałobę to nie brakuje takich, którzy w pierwszej kolejności chcą rozliczyć pozostawiony spadek.
Nierzadko członków rodziny spotyka rozczarowanie, kiedy dowiadują się, jaka część majątku im przypadka. Zdarza się, że nie dostają nic i wówczas kierują sprawę do sądu. Czasami osoba, którą żegnamy, za życia sporządza testament, a tę formę coraz trudniej jest podważyć. Co natomiast składa się na tzw. spadek po zmarłym?


Co może być przedmiotem spadku? O tym muszą wiedzieć spadkobiercy
Zazwyczaj otrzymanie majątku po zmarłym następuje z automatu, ale w niektórych sytuacjach sprawa może okazać się nadzwyczaj skomplikowana pod względem prawa. Na spadek składa się wiele przedmiotów, nie tylko tych namacalnych. Zwykle są to nieruchomości i ruchomości, aktywa, obligacje, lokaty oraz wszystkie prywatne rzeczy spadkodawcy.
Do spadku zaliczają się także prawa i obowiązki zmarłej osoby, które jednocześnie spełniają następujące kryteria: po pierwsze mają charakter cywilno-prawny, majątkowy, nie są ściśle związane z bliskim, nie przechodzą na inne osoby bez względu na fakt, czy są spadkobiercami.
Dużym ułatwieniem jest testament, jednak w przypadku, gdy zmarły nie spisał swojej ostatniej woli, wtedy następuje dziedziczenie spadku według prawa spadkowego. W pierwszej kolejności prawo przysługuje małżonkowi i dzieciom, a dopiero później wnukom i prawnukom. Na spadek oczywiście mogą liczyć także rodzice, rodzeństwo, dziadkowie czy pasierbowie.

Oprócz tego wielu zapomina, że może odziedziczyć po zmarłym coś jeszcze. To oszczędności, o które niestety należy samemu się upomnieć. O co dokładnie chodzi?
Te oszczędności po zmarłym nie przepadają, ale mało kto o nich pamięta
Tym razem nie mowa o gotówce, odkładanej “na czarną godzinę” w zakamarkach nieruchomości. Odziedziczyć po zmarłej osobie można pieniądze z Pracowniczych Planów Kapitałowych, czyli dobrowolnego systemu długoterminowego oszczędzania. Nie wszyscy wiedzą, że do programu PPK automatycznie zapisywani są wszyscy pracownicy w wieku od 18. roku życia do 55 lat.
Ta forma oszczędzania polega na sukcesywnym odkładaniu pieniędzy z trzech źródeł:
- dobrowolnych wpłat pracowniczych (2 proc. wynagrodzenia brutto)
- wpłat pracodawcy (1,5 proc. brutto)
- wpłat państwa jako jednorazowa wpłata powitalna w wysokości 250 zł i coroczna wpłata 240 zł
Po śmierci osoby pieniądze z PPK mogą jak najbardziej podlegać dziedziczeniu i co ważne, nie przepadają. Każdy z uczestników programu może wskazać jedną lub kilka osób, którym będą przysługiwać środki w przypadku jego odejścia. Jeżeli tego nie zrobi, członkowie rodziny będą mogli o te pieniądze się upomnieć.
W pierwszej kolejności połowa środków z PPK trafia do małżonka, jednak warunkiem jest wspólność majątkowa. Druga połowa podlega dziedziczeniu, czyli wpierw prawo do nich będzie przysługiwać dzieciom zmarłego, później jego rodzicom, rodzeństwu, i na koniec dalszej rodzinie.
Osoby uprawnione mogą następnie przetransferować pieniądze na swój własny rachunek PPK, IKE lub PPE. Trzeba jednak pamiętać o wystosowaniu wniosku do instytucji finansowej, której zadaniem jest prowadzenie rachunku zmarłego. Oprócz tego niezbędny jest akt zgonu i dokument potwierdzający, że danej osobie należą się środki.





































