Tego nikt nie przewidział. Decyzja Donalda Trumpa może przynieść korzyści dla polskich konsumentów

Decyzja Donalda Trumpa o objęciu cłami niemal wszystkich krajów świata wywołała szereg reakcji na arenie międzynarodowej: Chiny ogłosiły 34-procentowe cła w odwecie, szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała tzw. środki zaradcze, a na giełdach odnotowano najgorszy dzień do czasu rozpoczęcia pandemii, w konsekwencji którego spółki straciły ponad trzy miliardy dolarów. A co nałożenie ceł na UE oznacza dla zwykłego Kowalskiego? Jak wpłynie na nasze konta i decyzje zakupowe? Portal BiznesINFO zapytał o to ekonomistę - Kazimierza Krupę.
Donald Trump nakłada cła. Te branże w Polsce ucierpią najbardziej
Jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego, polityka celna Donalda Trumpa będzie miała pewien wpływ na polską gospodarkę. Eksperci PIE podkreślają, że nasze PKB jest wytwarzane dzięki popytowi USA na polską wartość dodaną.
W raporcie szacowano, że jeżeli USA zdecydowałyby się nałożyć 25 proc. cła na import z UE, PKB Polski mógłby się zmniejszyć się o 0,38-0,43 proc. Teraz już wiemy, że cła mają wynosić 20 proc., więc te wartości będą nieco niższe.
Według tego samego raportu na decyzjach amerykańskiego prezydenta ucierpią najbardziej trzy polskie branże: górnictwo, transport oraz motoryzacja. Eksperci PIE, zakładając, że wojna handlowa nie będzie odbywać się w najostrzejszym scenariuszu, opisali możliwe skutki dla tych trzech gałęzi gospodarki.
Najnowsze dane na temat inflacji w Polsce. Donald Tusk zabrał głos. "Idzie wiosna" Oszczędności w czasie wojny i kryzysu. Ekspert ostrzega. Tych błędów popełniać nie wolnoTak może wyglądać najgorszy scenariusz dla polskiego gospodarki po nałożeniu ceł
Według tej analizy może dojść do spadku eksportu o 3-4 proc. w branży górniczo-wydobywczej. Może to nastąpić ze względu na wykorzystanie węgla koksującego w produkcji stali, na którą nałożono cła. W transporcie spadek eksportu jest szacowany na 1,5 proc. że względu na ograniczenia wymiany międzynarodowej. Podobny spadek może odnotować branża motoryzacyjna.
Według PIE, jeżeli doszłoby do ostrej wojny handlowej spadek eksportu może dotyczyć prawie wszystkich sektorów w Polsce, a jego skala wyniesie od 0,5 proc. do 4 proc. Jak odczuje to zwykły Kowalski?

Jak mówi Kazimierz Krupa - ekonomista i analityk polskiego rynku kapitałowego, niezależnie od scenariusza, wojna celna dotyczy Polaków, ale w umiarkowanym stopniu.
- Skutki dla nas będą podobne, jak dla innych Europejczyków. Szacuje się, że koszty to 74 mld euro dla całej Unii Europejskiej, z czego 10 mld złotych dla nas. To jest ok. 0,4 proc. PKB - wylicza Kazimierz Krupa w rozmowie z BiznesINFO.
Co będzie działo się z cenami towarów w Polsce po wprowadzeniu ceł?
Zdaniem Kazimierza Krupy nie wszystkie skutki wojny celnej że Stanami Zjednoczonymi będą dla zwykłego konsumenta negatywne. W niektórych sytuacjach polski rynek może zyskać na tym, że firmy z niektórych branż będą miały utrudnioną drogę eksportu do USA.
-To nie będzie miało żadnego negatywnego wpływu na ceny towarów. Czasem wręcz przeciwnie, wpływ nałożonych ceł na ceny w naszym kraju może okazać się pozytywny. Firmy, które nie będą mogły ulokować produktów na rynku amerykańskim z powodu mniejszego popytu i wzrostu cen będą szukały ujścia na innych rynkach, być może także na rynku polskim. Będą jednak straty na poziomie firm, co oznacza mniejsze przychody - podkreśla ekspert.
Według Kazimierza Krupy negatywne skutki mogą dotknąć szczególnie szczególnie firm meblarskich, które sporo eksportowały do Stanów Zjednoczonych i producentów podzespołów samochodowych, które z Polski trafiały do Niemiec, a stamtąd do USA. Czego mogą spodziewać się pracownicy tych sektorów?

-W tych branżach ludzie mogą tracić pracę lub osiągać mniejsze zyski z powodu zmniejszonej produkcji. Dla zwykłego Kowalskiego skutki nie będą więc znaczące, dopóki nie pracuje w jednej z tych najbardziej dotkniętych branż. Dla nas większe znaczenie miało wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego, który zapowiedział obniżkę stóp procentowych - mówi Kazimierz Krupa w rozmowie z portalem BiznesINFO.
Ekonomista uspokaja, że polscy eksporterzy na pewno znajdą inne, atrakcyjne rynki, które zrekompensują im straty. Kazimierz Krupa wskazuje też, jakich inwestycji radzi unikać w czasie kryzysu związanego z wojną celną.
- Złoto zawsze było dobrym towarem do tezauryzacji (gromadzenia i przechowywania dóbr materialnych - przyp. red.). Już teraz bije rekordy cenowe i pewnie będzie jeszcze biło rekordy cenowe. Jeżeli chodzi o giełdy, to raczej radzę wstrzymać się teraz z inwestowaniem na giełdach. Mamy początek wojny handlowej, a to rodzi niepewność. Wszyscy widzieliśmy, co się działo wczoraj na giełdach, trzy miliardy dolarów nagle wyparowały z giełdy. Ta niepewność rynkowa będzie jeszcze bardzo długa. Radziłbym unikać ryzyka lub inwestować bardzo zachowawczo - podsumowuje Kazimierz Krupa w rozmowie z portalem BiznesINFO.





































