Szkoły zostały wczoraj ponownie otwarte. Okazuje się jednak, że nie wszystkie dzisiaj rozpoczęły nauczanie. Ze względu na trwającą wciąż pandemię koronawirusa niektóre placówki oświatowe zostały zamknięte.
Szkoły mają zostać otwarte od 1 września, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej nie planuje odgórnego wprowadzenia nakazu zasłaniania nosa i ust w częściach wspólnych. Jakie to będzie miało konsekwencje? Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego są przekonani, że taka nieroztropność ze strony organu nadzorującego szkoły szybko doprowadzi do nagłego wzrostu zakażeń koronawirusem i powrotu nauki zdalnej. Podali nawet przewidywany termin.
Dziecko - i to niejedno - może w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy wcale nie ujrzeć szkoły. Jak podał bowiem minister Dariusz Piontkowski, który jest szefem resortu edukacji, możliwe, że do wakacji szkoły nie ruszą. Oznaczałoby to, że do lipca polscy uczniowie będą skazani na naukę zdalną. - Być może nie będzie powrotu do szkół przed wakacjami, teraz nie jesteśmy w stanie stwierdzić tego na 100 procent - oświadczył Piontkowski cytowany przez Business Insider Polska.Kto w tym temacie ma natomiast ostatnie słowo do powiedzenia? Sam Piontkowski wskazuje, że zdecydowane pierwszeństwo w sprawie pandemii koronawirusa mają minister zdrowia oraz główny inspektor sanitarny. W rozmowie z portalem Interia.pl tak mówił o powrocie do szkoły, gdy trzeba będzie żyć z koronawirusem nawet przez kolejne 2 lata: - Nie wiemy, na jakim etapie zagrożenia epidemicznego będziemy. Być może dużą część rygorów, która obowiązuje w tej chwili, będziemy musieli stosować przez dłuższy czas. Z drugiej strony może pojawić się możliwość powrotu do szkoły. Jeśli okazałoby się, że jest to możliwe w czerwcu, to tym bardziej we wrześniu - stwierdził minister.