PiS pod trwające obrady Sejmu wrzucił projekt zmian w Konstytucji RP. Jak zakłada zgłoszone przez członków partii rządzącej pismo, kadencja prezydenta RP miałaby zostać wydłużona do 7 lat. Zmiana ta obejmować miałaby już samego Andrzeja Dudę. Sprawiłoby to przeniesienie tegorocznych wyborów prezydenckich na termin w roku 2022.
Wybory prezydenckie planowane dotąd na 10 maja mogą się w ogóle nie odbyć i mowa nie tylko o tradycyjnej postaci, polegającej na pójściu do lokali i oddaniu głosu, ale też planie przeprowadzenia ich w postaci korespondencyjnej.Jak podaje RMF FM, Jarosław Gowin, jeden z koalicjantów PiS i przywódca partii Porozumienie, która wchodzi w skład Zjednoczonej prawicy, stanął okoniem wobec Jarosława Kaczyńskiego i jego planów.RMF podaje, że ultimatum, jakie przedstawić miał Jarosław Kaczyński liderowi Porozumienia, polegało na poparciu wyborów kopertowych lub wyrzuceniu z rządu Jarosława Gowina oraz ludzi z jego frakcji w wypadku jego odrzucenia. Jak podaje radio, Jarosław Gowin miał je odrzucić, co grozi rozłamem w rządzie w każdej chwili. - Jarosław Gowin ogłosił już politykom swojej partii, że nie poprze pomysłu PiS na korespondencyjne wybory, a w związku z tym muszą się spodziewać utraty stanowisk - czytamy informację przekazaną przez reportera Patryka Michalskiego na RMF24.pl.Jeśli dojdzie do rozłamu w rządzie, na co - jeśli informacja jest zgodna z prawdą - wiele wskazuje, to Zjednoczona Prawica utraci większość w Sejmie. Porozumienie ma bowiem w izbie niższej parlamentu 18 posłów, co dla PiS jest kluczowe, do utrzymywania władzy. Oznaczać to będzie rząd mniejszościowy niezdolny do sprawnego rządzenia, co jest tym bardziej kluczowe, że w Polsce trwa pandemia koronawirusa, która dodatkowo napędza kryzys gospodarczy.
O imprezie zorganizowanej przez posła PiS pisze „Super Express”. Przyjęcie odbyło się w piątek, zaledwie dwa dni po konferencji premiera Mateusza Morawieckiego w trakcie której ogłosił zamknięcie placówek oświatowych, a także kin i teatrów. Podczas konferencji szef rządu apelował do Polaków, by unikali dużych skupisk, by nie zwiększać ryzyka zarażeniem koronawirusem.
Choć Jacek Sasin oficjalnie ciągle nie chce potwierdzić, że to on obejmie tekę ministra w nowo tworzonym resorcie, to zabrał głos na temat ewentualnych kompetensji resortu. Otóż Ministerstwo Zasobów narodowych miałoby nadzorować przede wszystkim funkcjonowanie spółek skarbu państwa, tłumaczył Sasin w TVP.
Jarosław Kaczyński, lider partii rządzącej, właśnie ujawnił swój majątek. Wszystko zawarł w oświadczeniu opublikowanym na koniec obecnej kadencji Sejmu. Co ciekawe, nietrudno znaleźć różnice dzielące to oświadczenie od ostatniego, które Kaczyński złożył pod koniec kwietnia tego roku.Kaczyński zaoszczędził na koniec tej kadencji Sejmu 71 tys. złotych. Tylko od kwietnia, gdy jeszcze miał 63 tys. złotych "zaskórniaków", udało mu się zgromadzić dodatkowo 8 tys. złotych wspomnianych oszczędności. Lider PiS nie ma też co narzekać na zarobki. W osiem miesięcy pracy jako poseł zarobił 63,2 tys. złotych. Dorzucając do tego dietę poselską, która stanowi kolejne 20 tys. złotych, Jarosław Kaczyński zgarnął ponad 80 tys. złotych.
Zbigniew Ziobro - w jednej osobie minister sprawiedliwości i prokurator generalny - może mieć problemy. Zarząd Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex Super Omnia" złożył w czwartek doniesienie na prominentnego polityka obozu rządzącego. Chodzi o wydanie 2,3 mln złotych na delegacje, których nie było.Skąd wzięły się te pieniądze? Jak tłumaczy Gazeta Wyborcza, chodzi o rozporządzenie sprzed niemal 3 lat. To weszło w życie w grudniu 2016 roku i dotyczyło "delegowania prokuratorów do Prokuratury Krajowej". Dzięki temu prawu 29 prokuratorów pobierało dodatki mieszkaniowe, jakby byli w delegacji, choć w istocie się w tych nie znajdowali. Jak wysokie były owe dodatki? Mowa o 2,7 tys. złotych co miesiąc.
Jarosław Kaczyński jest główną postacią w aferze dotyczącej taśm nagranych przez Geralda Birgfellnera. Afera dotycząca spółki Srebrna i K-Towers, które miały stanąć w Warszawie wciąż nie może jednak znaleźć końca. Między innymi dlatego, że Jarosław Kaczyński wciąż jest winien Birgfellnerowi 50 tys. złotych, które wziął, by móc uzyskać podpis jednej z decyzyjnych dla budowy wieżowców K-Towers osób.W sprawie na ścieżkę sądową wkroczył austriacki biznesmen, a jego pełnomocnikiem w sprawie jest Roman Giertych. Już kilka dni temu Giertych komentował, że dobrą wieścią jest, iż Jarosław Kaczyński ustanowił pełnomocnika. Jak podaje portal Money.pl, już w ubiegłym tygodniu pełnomocnik Birgfellnera zwrócił się do Kaczyńskiego bezpośrednio na Twitterze. - Mądrze, że ustanowił Pan pełnomocnika, który będzie pana reprezentował w sporze z Birgfellnerem. Jest szansa na szybkie zamknięcie sprawy i zwrot 50 tysięcy złotych - czytamy we wpisie Giertycha.
Płaca minimalna w 2020 roku ma wynieść sporo więcej niż dotąd mówiła władza. Okazuje się, że Prawo i Sprawiedliwość zamierzało przed wyborami uruchomić karuzelę obietnic. Trudno bowiem inaczej skomentować sytuację, kiedy władza znacznie podnosi poprzeczkę płacy minimalnej, przebija stanowisko przedsiębiorców (2387 zł) i związków (2520 zł) i ustami Mateusza Morawieckiego zapowiedziała, że w 2020 roku płaca minimalna wyniesie 2600 złotych.To jednak za mało, by porwać wyborców. Dlatego też partia Prawa i Sprawiedliwości zdecydowała się na jeszcze bardziej odważne obietnice. Na konwencji partii w Lublinie zapowiedziano także, iż w 2021 roku minimalna krajowa to będzie już 3000 złotych. Zaś w 2023 roku ci, którzy zarabiają dzisiaj najmniej, ujrzeć mają miesięcznie 4000 złotych brutto. Dla władzy podwyższanie płacy minimalnej ma nie tylko wymiar czysto polityczny, ale także finansowy - im większe pieniądze, tym większe opodatkowanie i więcej pieniędzy dla budżetu.
Abonament RTV zostanie zlikwidowany i wiele na to wskazuje. Jak bowiem informowaliśmy ostatnio, do likwidacji daniny na rzecz Telewizji Publicznej oraz Polskiego Radia dąży rząd Prawa i Sprawiedliwości. Polska władza woli opierać finansowanie mediów na transferach z budżetu, zamiast ściągać podatek na ten sam cel od każdego obywatela.To dążenie władzy Prawa i Sprawiedliwości potwierdził członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. Mocne oświadczenie Rady wygłosił podczas XXIX forum ekonomicznego w Krynicy podczas wywiadu z portalem Money.pl. Jak mówił, trzeba zrozumieć, że abonament w Polsce jest fikcją. - Finansowanie mediów publicznych z budżetu jest jedynym możliwym wyjściem. Innego nie ma. Pora to jasno powiedzieć. Abonament jest w Polsce fikcją - oświadczył Juliusz Braun.
PKB z lepszym wynikiem, niż dotąd się spodziewano. Jak się okazuje, dane z Głównego Urzędu Statystycznego przebijają zapowiedzi samej minister finansów Jadwigi Emilewicz. Ta zapowiadała, że wynik powinien wynieść 4,4%, a jak podaje GUS w najnowszym z komunikatów, wynik wzrostu PKB jest lepszy niż dotąd sądzono.W połowie sierpnia GUS w szybkim szacunku wyliczył wzrost PKB o 4,4% rok do roku w drugim kwartale wobec 4,7% rok do roku w kwartale pierwszym. Urząd teraz policzył wszystko dokładniej i wyszło jeszcze lepiej. PKB wzrósł o 4,5%. - cytuje komunikat GUS portal Money.pl.
Sejm zdecydował o przejęciu Najwyższej Izby Kontroli przez Prawo i Sprawiedliwość. Kandydat partii rządzącej to obecny minister finansów, Marian Banaś. Ten na czele resortu finansów stoi od początku czerwca, kiedy to przejął ministerstwo po odchodzącej z niego Teresie Czerwińskiej.Kontrkandydatem Banasia był zgłoszony przez Platformę Obywatelską-Koalicję Obywatelską Borys Budka. Ten jednak przegrał głosowanie z Banasiem wynikiem 135 do 234 głosów. Teraz jeszcze decyzję Sejmu musi przyklepać Senat, a dopiero wówczas Banaś będzie mógł objąć stanowisko szefa Najwyższej Izby Kontroli.
PiS szykuje się do wyborów parlamentarnych. Politycy formacji organizują kolejne wiece wyborcze, na których przekonują do oddania głosu właśnie na nich. Jednak na te spotkania przychodzą nie tylko osoby przychylne władzy. Tak właśnie stało się w Starachowicach, gdzie na spotkanie z kandydatką Prawa i Sprawiedliwości, Agatą Wojtyszek, przyszedł niechętny władzy mężczyzna.Ten szybko dał o sobie znać. Wyrażał oburzenie faktem, że zlikwidowano Polsko-Amerykańską Klinikę Serca w Starachowicach. Jak donosi Wirtualna Polska, mężczyzna przyniósł ze sobą nawet zdjęcie ojca, który zmarł z powodu problemów z sercem w miesiąc po zamknięciu kliniki. Zgodnie ze słowami pana Mariusza, bo tak nazywał się mężczyzna, jego ojciec umarł idąc jedną z ulic miasta.Zmarł na serce miesiąc po tym, jak zamknięto PAKS. Po prostu upadł na ulicy, w szpitalu w Starachowicach nie mogli mu pomóc - mówił wyraźnie podenerwowany mężczyzna.
TVP już niebawem ma przestać być finansowane z niesławnego abonamentu radiowo-telewizyjnego. Sposób dotowania publicznego nadawcy już od kilku lat wygląda tak, że oprócz abonamentu RTV władza za pomocą doraźnych ustaw przelewa pieniądze na poczet TVP. W Dzienniku Gazecie Prawnej przytoczono dokładne liczby kolejnych dotacji z państwa na konta publicznego nadawcy.W ten sposób w 2017 r. media dostały 307 mln zł, w 2018 r. 673 mln zł, a do końca br. otrzymają 1,26 mld zł. Wpływy abonamentowe wyniosły w tym czasie odpowiednio 697 mln zł, 741,5 mln zł i - według prognozy regulatora - 650 mln zł. Pieniądze z budżetu stanowią więc coraz znaczniejsze źródło przychodów - podaje Gazeta Prawna.
Jarosław Kaczyński już wyraźnie prowadzi kampanię polityczną swojego ugrupowania. Polityk, który jest szarą eminencją wśród polskiej władzy, podczas pikniku w Stalowej Woli mówił bowiem o głosowaniu na PiS. Wzywał Polaków do oddawania głosów na jego partię z prostego względu - to partia, która rozwija Polskę, broni jej wolności, obyczaju i tradycji.Nie pozwolimy na narkotyki, nie pozwolimy na to, aby nasza ojczyzna stała się czymś, co po jakimś czasie będzie przypominało grupę ludzi, którzy nie wiedzą, co czynią. Obronimy Polskę, ale obronimy ją wtedy, jeżeli podejmiemy w październiku, 13 października tego roku odpowiednie decyzje. Proszę o wsparcie dla tych, którzy Polskę rozwijają i bronią polskiej wolności, polskiego obyczaju, polskiej tradycji i naszej religii. Jest jedna opcja - Prawo i Sprawiedliwość - powiedział Kaczyński.
Biedronka działa lepiej od partii politycznej, ale nie tylko ona. Okazuje się, że sieciówka zgromadziła więcej lojalnych klientów niż ma jakakolwiek partia polityczna zwolenników. Karta lojalnościowa "Moja Biedronka", którą wprowadzono do użytku we wrześniu 2016 roku, ma już obecnie ponad 7 mln użytkowników w Polsce. To więcej niż jakakolwiek partia polityczna ma poparcia.Drugim najbardziej popularnym programem lojalnościowym jest ten, który ma dla Polaków Rossman - wynika z informacji portalu Wiadomości Handlowe. W ramach Klubu Rossman także zapisanych jest ponad 7 mln ludzi. Co więcej, jeśli do puli tej doliczyć 1,5 mln klientów w ramach programu Rossnę, który należy do Rossmana, możemy mówić o prawdziwym liderze na rynku.